rynek w Poznaniu

Po analizie raportów można stwierdzić, że mieszkania w czasach pandemii drożeją 2–3 razy wolniej niż wcześniej. Wspomniana tendencja jest szczególnie widoczna na poznańskim rynku nieruchomości. Z drugiej strony wzrost ceny sprzedaży odnotowano w każdej dzielnicy Poznania. W I półroczu 2020 wprowadzono do obrotu około 30% mniej mieszkań niż w II półroczu 2019 roku. Jak podają specjaliści nieruchomości, w tym czasie zawarto prawie 36% mniej transakcji. To skutki pandemii COVID-19. 

Ile trzeba zapłacić za mieszkanie w stolicy Wielkopolski?

W pierwszej połowie roku metr mieszkania deweloperskiego kosztował średnio 7800 zł. To oznacza, że podrożał o około 5,2%. Biorąc pod uwagę ceny sprzedaży z dwóch ostatnich lat, lokale podrożały o około 8%. Warto podkreślić, że to jeden z najniższych wzrostów w porównaniu do największych polskich miast. Jeśli weźmiemy pod uwagę najdroższe mieszkania na rynku pierwotnym, Poznań zajął trzecie miejsce od końca, za nim plasują się tylko Katowice i Łódź. We wspomnianym rankingu uwzględniono dziewięć największych polskich aglomeracji.

Photo by bearfotos, from: Freepik.com

Najdroższe dzielnice Poznania

Rosnące ceny mieszkań wynikają w dużej mierze z działań deweloperów przed wybuchem pandemii. We wszystkich dzielnicach Poznania odnotowano podwyżki cen nieruchomości. Najwięcej trzeba zapłacić za mieszkanie na Wildzie. Tutaj cena za metr kwadratowy w I półroczu 2020 roku kształtowała się na poziomie 8348 zł. Osoby zainteresowane zakupem mieszkania od dewelopera w dzielnicy Nowe Miasto musiały zapłacić około 7888 zł za metr kwadratowy.

Drogie są również nieruchomości na Jeżycach. W tym przypadku właściciele proponowali 7837 zł za metr kwadratowy. Najtańsze mieszkania można było znaleźć w dzielnicy Stare Miasto (7759 zł za m2) i Grunwald (7410 zł za m2). Zastanawiasz się, gdzie najmocniej podskoczyły ceny? Specjaliści wskazują na Nowe Miasto i Jeżyce. Z kolei najmniejszą dynamikę cen zaobserwowano na Starym Mieście.

Czy deweloperzy planują kolejne inwestycje?

Koronawirus wpłynął na poznański rynek nieruchomości. W porównaniu do II półrocza 2019 roku w kolejnych sześciu miesiącach zawarto o 36% mniej transakcji. Taką tendencję można było zauważyć również w innych aglomeracjach w Polsce. Deweloperzy planują jednak kolejne inwestycje, licząc na poprawę sytuacji gospodarczej. Biorąc pod uwagę liczbę wydanych pozwoleń na budowę, nie powinniśmy się spodziewać drastycznego ograniczenia podaży w Poznaniu. Jeżeli spadnie zainteresowanie klientów mieszkaniami z rynku pierwotnego, deweloperzy najprawdopodobniej zaproponują niższe ceny.

Dlaczego mieszkania drożeją wolniej?

Dzięki analizie danych NBP możemy stwierdzić, że ceny mieszkań rosną teraz 2–3 razy wolniej niż przed pandemią. Pomimo początkowych obaw wielu ekspertów popyt na nieruchomości nadal jest wysoki. W porównaniu z rokiem ubiegłym za lokum należy zapłacić od kilku do kilkunastu procent więcej. Największą dynamikę cen odnotowano w Krakowie, Warszawie, Zielonej Górze i Kielcach.

Jak pokazują badania, dużo Polaków przez koronawirusa zmienia swoje plany mieszkaniowe. Wiele osób odkłada je na później, mając nadzieję, że sytuacja wkrótce wróci do normy. W związku z tym zmniejszyła się liczba wniosków o kredyty hipoteczne i przyznanych zobowiązań. Niepewna sytuacja gospodarcza nie zachęca do dużych inwestycji i zapożyczania się w instytucjach finansowych.

Badania udowadniają również, że – pomimo pandemii – właściciele nieruchomości nie chcą obniżać cen. Rekordy popularności biją najmniejsze lokale (do 40 m2 i 50 m2). Wiele osób traktuje je jako inwestycje na wynajem. Wspomniane lokale wyróżniają się też najatrakcyjniejszą ceną całkowitą. To właśnie do niej odnosimy się, określając swoje możliwości finansowe. Warto jednak podkreślić, że podwyżki cen mieszkań zarówno na rynku pierwotnym, jak i na wtórnym wyhamowały. Nie zobaczymy już kilkudziesięcioprocentowych wzrostów. Zazwyczaj ceny poszybowały o kilka–kilkanaście procent. Analiza badań pozwala stwierdzić, że mieszkania używane drożeją wolniej niż te od dewelopera. Najstabilniejszy okazał się rynek nieruchomości w Katowicach, Szczecinie, Poznaniu i Wrocławiu. Kupujący mają tutaj większe możliwości negocjacji.

Dodaj komentarz

Twój email nie zostanie opublikowany.